pierścionek zaręczynowy i dobór biżuterii
Coś z innej beczki, choć nadal w temacie miłości między kobietą i mężczyzną. Dla jednych może to będą porady praktyczne, dla innych powód do romantycznych wzruszeń. Uważna lektura Panowie może dać kilka cennych obserwacji jak „działają kobiety”. Rzecz dotyczy biżuterii.
Mój przyjaciel zadał mi kiedyś pytanie o to, gdzie można szukać sensownego pierścionka dla przyszłej narzeczonej i w jaki sposób wybrać, na co patrzeć etc. Pisząc do niego odpowiedź, uświadomiłem sobie jak mało my, mężczyźni, wiemy o biżuterii, o jej znaczeniu i tym wszystkim co się dzieje w kobietach, kiedy o niej marzą i kiedy ją noszą. Powód – niestety upadek kultury, czyli braki w jakiejś podstawowej wiedzy o pięknie, o płci przeciwnej i zasadach postępowania z kobietami. Oraz masa dziwnych oskarżeń w naszych głowach. Choćby to podstawowe, że kobiety to materialistki i tym ładniejszy w ich oczach jest klejnot, im droższy w sklepie...
Najpierw kilka uwag technicznych. Szukając myślimy :) W Sieci jest dużo stron dotyczących wyboru biżuterii, szczególnie pierścionków zaręczynowych. Raczej tych stron nie polecam. Ich treści kłócą się nieraz ze sobą, a w zasadzie to są zazwyczaj tylko i wyłącznie marketingowe zabiegi, które mają nas zachęcić do kupowania nie wiadomo czego, „bo modne” i aby zostawić więcej kasy w tym, a nie innym sklepie. Są jeszcze strony ezoteryczne – czyli te, które mają nas przekonać, że biżuterii nie dobiera się do kobiety i dla jej piękna, ale do wybranych gwiazdozbiorów z naszego nieboskłonu. Tak aby dzięki „tajemniczym” (choć nie tajemniczym dla twórców tych stron) siłom spowodować, że właścicielka podarowanego przez nas klejnotu ma nie mieć kurzajek, wrzodów, zeza lub, że ma być zawsze bogata. * Druga uwaga – chodzimy i szukamy, pytamy i rozmawiamy. Raczej nie ze sprzedawcami – tymi na końcu, bo zazwyczaj ich wiedza kończy się i zaczyna na tym, jak najskuteczniej wcisnąć Wam cokolwiek. Głównie z jubilerami, złotnikami i, jeśli macie takich gdzieś obok, może w rodzinie, doświadczonymi, kulturalnymi mężczyznami. Niektóre sklepy mają na zapleczu pracownię, nie bójcie się wywołać stamtąd mistrza i rozmawiać z nim. Zazwyczaj się cieszą, że mogą na chwilę porozmawiać z tym, dla którego oni te klejnoty robią. W każdym razie porzućcie, zanim wyjdziecie z domu, wszelkie lęki i wstyd, że oto idziecie szukać biżuterii, więc wszyscy będą wiedzieć, o co Wam chodzi i że zamierzacie coś do tej dziewczyny... itd. Szukając biżuterii zdecydowanie właściwsza jest postawa, powiedzmy „hrabiego”, albo „księcia”, który szuka wyjątkowego klejnotu w rozsądnej cenie. Wtedy wasza postawa w sklepie nie będzie „przepraszam, czy ja mógłbym poprosić o jakiś pierścionek, bo wie pani, taka głupia sprawa... zamierzam się oświadczyć” a będzie po prostu „Szukam czegoś, co mnie zadowoli, CO PANI MOŻE MI ZAOFEROWAĆ?” Skuteczne?
Jeśli już szukacie informacji jak dobierać biżuterię, jaka może być jej wymowa, to zdecydowanie lepiej poszukać, czy w sieci, czy w bibliotece, czegoś w stylu savoir-vivre albo o tradycjach w biżuterii i tam się zorientować co i jak.
Raczej unikajcie wielkich sklepów sieciowych – to te, których od jakiegoś czasu pełno w supermarketach. Tzn. można tam znaleźć coś ładnego i pasującego, ale proszę mieć świadomość, że ta biżuteria jest robiona taśmowo, w setkach egzemplarzy za jednym rzutem. Może się zdarzyć, że wasza ukochana będzie miała na sobie to samo co koleżanka z pracy i druga z uczelni... Oczywiście to nie przekreśli miłości w jej sercu, ale to jednak ma znaczenie. Bo mówi też o Was.
Co do wyboru kamieni, z których zrobiona jest biżuteria. One mają swoją wymowę. Tak czysto rozumowo podejdźmy do tego. Brylanty to najtwardsze i najtrwalsze minerały na świecie (dlatego tarcze do szlifierek i wiertła są często nimi wykończone) – ich wymowa jest jasna, kiedy są darem dla kobiety. (dziesięć stopni na jakiejś tam skali twardości, darujcie, technicznie nie wszystko wiem). Szafir – błękitny, a więc jest to kolor królewski, też kolor wieczności (jak niebo) ma dziewięć stopni. Szmaragd, itp. – coraz miększe minerały. Ale wiecie, jak pasuje, albo ładne, to nie ma co czytać o ich właściwościach fizycznych i technice.
Jak dobierać do konkretnej kobiety? W tym miejscu zrobię małą dygresję – proszę zauważyć, że nie piszę o wyborze biżuterii dla dziewczyny. Celowo. Biżuterią obdarowuje mężczyzna kobietę, nie chłopiec dziewczynkę. Tak, wchodzimy w świat dojrzałej miłości i nawet jeśli się nie czujemy i ona się nie czuje, moment wręczenia biżuterii zdecydowanie postawi nas w rzeczywistości miłości dojrzałej. Dobór biżuterii nie jest czymś ściśle określonym, nie ma sztywnych reguł. Sposobów jest kilka. Można używać wyobraźni – na przykład dobierać coś, co pasuje do koloru skóry i oczu
- w tym przypadku dziewczynie o zielonym zabarwieniu oczu pasowałyby szmaragdy, bursztyny, żółte złoto. Dla dziewczyny o czarnych włosach (jak ma zafarbowane, dobierajcie do naturalnego koloru, bo cerę i tak ma w kolorze pasującym do naturalnych włosów), ciemnych oczach i zdecydowanie śniadej cerze to będą już raczej takie zestawienia jak ciemne granaty w srebrze. Wtedy takie oczy będą błyszczeć tak samo jak owa biżuteria. Oczywiście są różnice kiedy dobiera się kolczyki, wisiorek, kolię, czy pierścionek. Kolczyki powinny pasować do włosów, oczu lub ust (zresztą to jest ich funkcja – podkreślić piękno twarzy), to co na szyję raczej do cery, biustu, ubrania (więc to zazwyczaj same kobiety dobierają w zależności od okazji i jak się zamierzają ubrać), co na palec... o tym za chwilę.
Drugim źródłem danych to wasze oczy i dyplomacja. Warto poobserwować jaką biżuterię nosi kobieta, którą chcemy obdarować, i ewentualnie podpytać !w słowach zachwytu oczywiście i chwalenia! czy to był jej wybór, czy może spadek po babci i czy jej samej się podoba taka biżuteria wykonana np. z żółtego złota, ze srebra itd. Jeśli nosi z wyboru na przykład tylko białe złoto i jasne kamienie - można się jakoś do tego odnieść. Też można przez kontrast podarować białe złoto, ale z kamieniem ciemnym, kontrastującym z innymi jej ozdobami, jeśli takie coś pasuje do jej oczu na przykład. Jeśli nosi, bo taką dostała, to być może będzie wolała otrzymać cos w innym stylu, albo z innych klejnotów.
Jeśli chcesz zapytać dziewczynę o to co lubi, to weź pod uwagę, że nie zawsze warto kierować się słowami dziewczyny. Czasem, kierując się fałszywą skromnością, może powiedzieć, że tylko małe i skromne pierścionki lubi. Bo zazwyczaj tylko tak mówi, a sercem to by chciała mieć coś pięknego. Albo po prostu wstydzi się okazywać uczucia i to, że ją ktoś kocha. Bywają też takie przypadłości, kiedy dziewczę bezkrytycznie wierzy i kurczowo się trzyma tego, co jej dookoła mainstream kobiecy mówi - to są często słowa przeciw miłości albo przeciw męskości. Albo po prostu nigdy nie widziała na sobie czegoś naprawdę porządnego i pięknego i po prostu tego nie wie jeszcze. Ale jak już kobieta ma na palcu świadectwo czyjejś miłości, to musicie pamiętać... świat kobiety i jej relacji społecznych zmienia się CAŁKOWICIE, czy to będzie pierścionek, czy obrączka. W przypadku pierścionka zaręczynowego warto jednak pomyśleć też o tym, żeby odróżniał się od przyszłej ewentualnej obrączki, kiedy i ją kobieta założy i pierścionek. Bo są też takie pierścionki w kształcie obrączek, dziś określane jako „modne”. Miłość nie do końca lubi reguły, a „moda” to szukanie reguł. Sami rozważcie.
I sprawa jakby zasadnicza jeśli chodzi o biżuterię, która ma mieć specjalną wymowę. Jeśli to ma być jakiś dar serca, o specjalnie indywidualnym znaczeniu – czy jakaś oznaka, czy właśnie zaręczynowy, to raczej dobieramy jakby pod siebie – czyli, że taki dar ma mówić nie tyle o urodzie tej, która nosi i ją przede wszystkim ozdabiać, ale jakby przypominać tego, który podarował. Pierścionek zaręczynowy to taki rodzaj biżuterii, która to należy do mężczyzny i o nim mówi. Więc, drogie Panie, przy zrywanych zaręczynach, pierścionek wraca do właściciela. Od tej reguły nie ma wyjątków, a ma to też bardzo duże znaczenie dla relacji i dalszej przyjaźni, o ile jest możliwa. Wtedy i wasze serce i mężczyzny pozostaje wolne, a miłość mężczyzny wraz z jej oznaką – pierścionkiem, może żyć dalej własnym swoim życiem.
A ponad tym wszystkim jest rzecz najważniejsza i kobiety są na nią zazwyczaj bardzo wrażliwe. Nawet zwykły, prosty i banalny pierścionek w ich oczach staje się czymś bardzo wyjątkowym i pięknym, kiedy za tym stoi uczucie i ktoś ważny, kogo kochają. Dlatego pisałem, że te marketingowe i modne pomysły w zasadzie nie maja znaczenia, kiedy obdarowana ma być kobieta niebanalna i nie grzesząca głupotą. A przyozdobiony jakimś estetycznym pudełkiem, niepowtarzalną chwilą i mężczyzną kulturalnym i męskim... będzie najdroższym skarbem świata.
* Jeśli nie przekonałoby to Was, że to jest dość oczywiste pomieszanie i pewien objaw braku rozsądku, to może przekona to, że taki zabieg może niekoniecznie podobać się Damie, którą chcecie obdarować.
Mój przyjaciel zadał mi kiedyś pytanie o to, gdzie można szukać sensownego pierścionka dla przyszłej narzeczonej i w jaki sposób wybrać, na co patrzeć etc. Pisząc do niego odpowiedź, uświadomiłem sobie jak mało my, mężczyźni, wiemy o biżuterii, o jej znaczeniu i tym wszystkim co się dzieje w kobietach, kiedy o niej marzą i kiedy ją noszą. Powód – niestety upadek kultury, czyli braki w jakiejś podstawowej wiedzy o pięknie, o płci przeciwnej i zasadach postępowania z kobietami. Oraz masa dziwnych oskarżeń w naszych głowach. Choćby to podstawowe, że kobiety to materialistki i tym ładniejszy w ich oczach jest klejnot, im droższy w sklepie...
Najpierw kilka uwag technicznych. Szukając myślimy :) W Sieci jest dużo stron dotyczących wyboru biżuterii, szczególnie pierścionków zaręczynowych. Raczej tych stron nie polecam. Ich treści kłócą się nieraz ze sobą, a w zasadzie to są zazwyczaj tylko i wyłącznie marketingowe zabiegi, które mają nas zachęcić do kupowania nie wiadomo czego, „bo modne” i aby zostawić więcej kasy w tym, a nie innym sklepie. Są jeszcze strony ezoteryczne – czyli te, które mają nas przekonać, że biżuterii nie dobiera się do kobiety i dla jej piękna, ale do wybranych gwiazdozbiorów z naszego nieboskłonu. Tak aby dzięki „tajemniczym” (choć nie tajemniczym dla twórców tych stron) siłom spowodować, że właścicielka podarowanego przez nas klejnotu ma nie mieć kurzajek, wrzodów, zeza lub, że ma być zawsze bogata. * Druga uwaga – chodzimy i szukamy, pytamy i rozmawiamy. Raczej nie ze sprzedawcami – tymi na końcu, bo zazwyczaj ich wiedza kończy się i zaczyna na tym, jak najskuteczniej wcisnąć Wam cokolwiek. Głównie z jubilerami, złotnikami i, jeśli macie takich gdzieś obok, może w rodzinie, doświadczonymi, kulturalnymi mężczyznami. Niektóre sklepy mają na zapleczu pracownię, nie bójcie się wywołać stamtąd mistrza i rozmawiać z nim. Zazwyczaj się cieszą, że mogą na chwilę porozmawiać z tym, dla którego oni te klejnoty robią. W każdym razie porzućcie, zanim wyjdziecie z domu, wszelkie lęki i wstyd, że oto idziecie szukać biżuterii, więc wszyscy będą wiedzieć, o co Wam chodzi i że zamierzacie coś do tej dziewczyny... itd. Szukając biżuterii zdecydowanie właściwsza jest postawa, powiedzmy „hrabiego”, albo „księcia”, który szuka wyjątkowego klejnotu w rozsądnej cenie. Wtedy wasza postawa w sklepie nie będzie „przepraszam, czy ja mógłbym poprosić o jakiś pierścionek, bo wie pani, taka głupia sprawa... zamierzam się oświadczyć” a będzie po prostu „Szukam czegoś, co mnie zadowoli, CO PANI MOŻE MI ZAOFEROWAĆ?” Skuteczne?
Jeśli już szukacie informacji jak dobierać biżuterię, jaka może być jej wymowa, to zdecydowanie lepiej poszukać, czy w sieci, czy w bibliotece, czegoś w stylu savoir-vivre albo o tradycjach w biżuterii i tam się zorientować co i jak.
Raczej unikajcie wielkich sklepów sieciowych – to te, których od jakiegoś czasu pełno w supermarketach. Tzn. można tam znaleźć coś ładnego i pasującego, ale proszę mieć świadomość, że ta biżuteria jest robiona taśmowo, w setkach egzemplarzy za jednym rzutem. Może się zdarzyć, że wasza ukochana będzie miała na sobie to samo co koleżanka z pracy i druga z uczelni... Oczywiście to nie przekreśli miłości w jej sercu, ale to jednak ma znaczenie. Bo mówi też o Was.
Co do wyboru kamieni, z których zrobiona jest biżuteria. One mają swoją wymowę. Tak czysto rozumowo podejdźmy do tego. Brylanty to najtwardsze i najtrwalsze minerały na świecie (dlatego tarcze do szlifierek i wiertła są często nimi wykończone) – ich wymowa jest jasna, kiedy są darem dla kobiety. (dziesięć stopni na jakiejś tam skali twardości, darujcie, technicznie nie wszystko wiem). Szafir – błękitny, a więc jest to kolor królewski, też kolor wieczności (jak niebo) ma dziewięć stopni. Szmaragd, itp. – coraz miększe minerały. Ale wiecie, jak pasuje, albo ładne, to nie ma co czytać o ich właściwościach fizycznych i technice.
Jak dobierać do konkretnej kobiety? W tym miejscu zrobię małą dygresję – proszę zauważyć, że nie piszę o wyborze biżuterii dla dziewczyny. Celowo. Biżuterią obdarowuje mężczyzna kobietę, nie chłopiec dziewczynkę. Tak, wchodzimy w świat dojrzałej miłości i nawet jeśli się nie czujemy i ona się nie czuje, moment wręczenia biżuterii zdecydowanie postawi nas w rzeczywistości miłości dojrzałej. Dobór biżuterii nie jest czymś ściśle określonym, nie ma sztywnych reguł. Sposobów jest kilka. Można używać wyobraźni – na przykład dobierać coś, co pasuje do koloru skóry i oczu
- w tym przypadku dziewczynie o zielonym zabarwieniu oczu pasowałyby szmaragdy, bursztyny, żółte złoto. Dla dziewczyny o czarnych włosach (jak ma zafarbowane, dobierajcie do naturalnego koloru, bo cerę i tak ma w kolorze pasującym do naturalnych włosów), ciemnych oczach i zdecydowanie śniadej cerze to będą już raczej takie zestawienia jak ciemne granaty w srebrze. Wtedy takie oczy będą błyszczeć tak samo jak owa biżuteria. Oczywiście są różnice kiedy dobiera się kolczyki, wisiorek, kolię, czy pierścionek. Kolczyki powinny pasować do włosów, oczu lub ust (zresztą to jest ich funkcja – podkreślić piękno twarzy), to co na szyję raczej do cery, biustu, ubrania (więc to zazwyczaj same kobiety dobierają w zależności od okazji i jak się zamierzają ubrać), co na palec... o tym za chwilę.
Drugim źródłem danych to wasze oczy i dyplomacja. Warto poobserwować jaką biżuterię nosi kobieta, którą chcemy obdarować, i ewentualnie podpytać !w słowach zachwytu oczywiście i chwalenia! czy to był jej wybór, czy może spadek po babci i czy jej samej się podoba taka biżuteria wykonana np. z żółtego złota, ze srebra itd. Jeśli nosi z wyboru na przykład tylko białe złoto i jasne kamienie - można się jakoś do tego odnieść. Też można przez kontrast podarować białe złoto, ale z kamieniem ciemnym, kontrastującym z innymi jej ozdobami, jeśli takie coś pasuje do jej oczu na przykład. Jeśli nosi, bo taką dostała, to być może będzie wolała otrzymać cos w innym stylu, albo z innych klejnotów.
Jeśli chcesz zapytać dziewczynę o to co lubi, to weź pod uwagę, że nie zawsze warto kierować się słowami dziewczyny. Czasem, kierując się fałszywą skromnością, może powiedzieć, że tylko małe i skromne pierścionki lubi. Bo zazwyczaj tylko tak mówi, a sercem to by chciała mieć coś pięknego. Albo po prostu wstydzi się okazywać uczucia i to, że ją ktoś kocha. Bywają też takie przypadłości, kiedy dziewczę bezkrytycznie wierzy i kurczowo się trzyma tego, co jej dookoła mainstream kobiecy mówi - to są często słowa przeciw miłości albo przeciw męskości. Albo po prostu nigdy nie widziała na sobie czegoś naprawdę porządnego i pięknego i po prostu tego nie wie jeszcze. Ale jak już kobieta ma na palcu świadectwo czyjejś miłości, to musicie pamiętać... świat kobiety i jej relacji społecznych zmienia się CAŁKOWICIE, czy to będzie pierścionek, czy obrączka. W przypadku pierścionka zaręczynowego warto jednak pomyśleć też o tym, żeby odróżniał się od przyszłej ewentualnej obrączki, kiedy i ją kobieta założy i pierścionek. Bo są też takie pierścionki w kształcie obrączek, dziś określane jako „modne”. Miłość nie do końca lubi reguły, a „moda” to szukanie reguł. Sami rozważcie.
I sprawa jakby zasadnicza jeśli chodzi o biżuterię, która ma mieć specjalną wymowę. Jeśli to ma być jakiś dar serca, o specjalnie indywidualnym znaczeniu – czy jakaś oznaka, czy właśnie zaręczynowy, to raczej dobieramy jakby pod siebie – czyli, że taki dar ma mówić nie tyle o urodzie tej, która nosi i ją przede wszystkim ozdabiać, ale jakby przypominać tego, który podarował. Pierścionek zaręczynowy to taki rodzaj biżuterii, która to należy do mężczyzny i o nim mówi. Więc, drogie Panie, przy zrywanych zaręczynach, pierścionek wraca do właściciela. Od tej reguły nie ma wyjątków, a ma to też bardzo duże znaczenie dla relacji i dalszej przyjaźni, o ile jest możliwa. Wtedy i wasze serce i mężczyzny pozostaje wolne, a miłość mężczyzny wraz z jej oznaką – pierścionkiem, może żyć dalej własnym swoim życiem.
A ponad tym wszystkim jest rzecz najważniejsza i kobiety są na nią zazwyczaj bardzo wrażliwe. Nawet zwykły, prosty i banalny pierścionek w ich oczach staje się czymś bardzo wyjątkowym i pięknym, kiedy za tym stoi uczucie i ktoś ważny, kogo kochają. Dlatego pisałem, że te marketingowe i modne pomysły w zasadzie nie maja znaczenia, kiedy obdarowana ma być kobieta niebanalna i nie grzesząca głupotą. A przyozdobiony jakimś estetycznym pudełkiem, niepowtarzalną chwilą i mężczyzną kulturalnym i męskim... będzie najdroższym skarbem świata.
* Jeśli nie przekonałoby to Was, że to jest dość oczywiste pomieszanie i pewien objaw braku rozsądku, to może przekona to, że taki zabieg może niekoniecznie podobać się Damie, którą chcecie obdarować.
Etykiety: małżeństwo, narzeczeństwo, piękno, zaręczyny
Komentarze (18):
To taki problem, że aż trzeba napisać notkę? Może gdzieś w Arabii taki poradnik miałby sens. Tam, gdzie nie można samemu porozmawiać z dziewczyną. Wtedy rzeczywiście, potrzebne są podchody, wypytywanie przyjaciół, jubilerów, czytanie poradników. W naszym kręgu kulturowym, sądzę, najprościej jest zapytać samą dziewczynę, jaką lubi biżuterię.
Autor:
anuszka,
10 czerwiec 2009 17:03
Niestety nie mogę się zgodzić. Nie każdy człowiek może o sobie powiedzieć, że "nie potrzebne mi są takie romantyczne banały i jestem nowoczesny / nowoczesna", wszystko demokratycznie uzgodnie z partnerem.
Napisałem, ponieważ zdarza się, że pytają mnie o to młodzi mężczyźni.
I jestem przekonany, że nie każda kobieta woli najpierw porozmawiać z ewentualnym przyszłym narzeczonym o swoim ewentualnym przyszłym pierścionku zaręczynowym, jaki ewentualnie może otrzymać od tego chłopca... I nie każdy taki chłopiec widzi sens uzgodnień pierścionka z ewentualną narzeczoną, bo bardziej skupia się na podejmowaniu decyzji i tym jaką odpowiedź otrzyma...
Oczywiście co do innej biżuterii to jak najbardziej. A co do Arabii - ktoś napisał coś innego o tej kulturze - komentarz pod "bracia muzułmanie". Co o tym Pani myśli?
Autor:
Marcin od m.,
10 czerwiec 2009 19:34
Przecież wyraźnie piszę: zapytać, jaką biżuterię lubi. Nie - jaki pierścionek zaręczynowy. Jeśli pierścionek ma być niespodzianką, to zapytać ogólnie. Nie rozumiem problemu.
Autor:
anuszka,
10 czerwiec 2009 20:13
To jak, odradziłaby Pani zastanowienie się nad powyższymi sprawami mężczyznom?
Autor:
Marcin od m.,
10 czerwiec 2009 21:14
Zmieniłem nieco treść - akapit o tym, że nie zawsze należy kierować się słowami wybranki.
Będzie jeszcze bardziej radykalnie, cóż zrobić? To nie do Pani uwaga, to ogólna, mam wrażenie, prawidłowość w dzisiejszej kulturze dyskusji:
Kiedy pisze się dyplomatycznie i delikatnie, znajdzie się ktoś, kto nagina sugestie i wykrzywia znaczenie, tak aby zanegować autora, albo jego światopogląd (bo zazwyczaj nie treść wypowiedzi).
Kiedy pisze się radykalnie i jasno, znajdzie sie zawsze ktoś, kto zarzuca radykalność i apodyktyczność (patrz komentarze pod rycerze na bialych...). A najlepiej wytknąć komuś błąd ortograficzny lub interpunkcyjny i potraktować to jako argument służący do negacji sensów płynących z drażniącej wypowiedzi. A i powody tego, że coś drażni są przecież różne, mogą być osobiste.
Anuszka: proszę mi wierzyć, że szkoda mi miejsca i czasu, który i tak trochę kradnę rodzinie, na pisanie zbyt wielu zbyt niepotrzebnych słów. Jeśli we wstępie piszę, że uważna lektura może być niektórym przydatna i coś o płci przeciwnej powiedzieć, to raczej cały ten artykuł ma taki cel. Rzecz nie traktuje tylko o tym, że "weź zapytaj swe dziewczę jaki jej klejnot kupić". Chodzi też o to, żeby niektórzy wpadli na genialną i rzadką dziś myśl: a może jej coś kupić? I wiele innych spraw, które sporej części mężczyzn po głowach chodzą. Dodatkowo, na co też liczę, treść może być ważna również dla kobiet, jeśli szukają wiedzy o spojrzeniu oczami mężczyzny na siebie i swój świat. Podobnie Pani słowa, o tym, że to żaden problem, mogą stać się okazją do konfronatacji własnych przekonań innych Pań, z Pani wizją świata i relacji damsko-męskiech.
Autor:
Marcin od m.,
10 czerwiec 2009 22:12
..dla mnie ciekawe w tej wypowiedzi jest nieco inne spojrzenie na dar zareczynowego pierścionka (umkneła mi gdzies taka optyka), owszem dobrze miec orientacje w gustach wybranki, ale to własnie ma byc od Niego dla Niej i to "od Niego" jest kluczowe - kupie Ci nie to, co Ty wybierzesz, ale co ja wybiore, bo ten moj wybór bedzie tożsamy z tym, co czuje, jaki jestem w tym odczuwaniu, bedzie Mną po prostu.... i wtedy faktycznie przy zerwaniu wócic do własciela musi:)...
Chcialam sie przy okazji, jakby poza tematem do czegos odnieść , napisałeś Marcin - "Kiedy pisze się dyplomatycznie i delikatnie, znajdzie się ktoś, kto nagina sugestie i wykrzywia znaczenie, tak aby zanegować autora, albo jego światopogląd (bo zazwyczaj nie treść wypowiedzi... kiedy pisze się radykalnie i jasno, znajdzie sie zawsze ktoś, kto zarzuca radykalność i apodyktyczność... powody tego, że coś drażni są przecież różne, mogą być osobiste" - ja czegos tu nie rozumiem, blog to swoisty "hyde park" i trzeba sie liczyc z tym, ze pisząc rózne treści, prezentując je publicznie, a są one wypadkową naszych subiektywnych przemyslen i odczuc, "narażamy sie" na negatywne jak i pozytywne odniesienia (ja pomijam przypadki jakiegos skrajnego braku kultury dyskusji)i każdą krytyke, nawet te niekonstruktywną, wynikającą z tego, ze respondent byc moze nie zrozumiał intencji autora nalezy przyjąc, każdą!, nawtet tę, gdzie wydaje sie autorowi, że oponent "nagina sugestie i wykrzywia znaczenie, tak aby zanegowac autora, albo jego swiatopogląd" - przeciez na tym opiera sie sens krytyki, niezgadzania sie z czyms (z czyms, nie z kims), nie negujemy przeciez autora jako osoby, tylko to, co pisze, a to wyraz jego swiatopoglądu własnie i nie da sie od tego uciec... to, ze taki oponent wyraza jasne - "nie, ja sie nie zgadzam z tym, co piszesz" nie deprecjonuje nijak autora wypowiedzi i tresci tej negacji maja prawo zawierać: sugestie, zarzuty apodyktycznosci, radykalnosci nawet wykrzywianie znaczen, bo my nie mamy wpływu na odbiór tego, co piszemy, nie wiemy , jak i co poruszaja nasze tresci w potencjalnym czytleniku, a jak sam zauwazyles powody tego, ze cos draznisa przeciez rózne, moga byc własnie osobiste i takie sa głownie, przeciez budowania własnego światopoglądu, ocen dokonujemy przez pryzmat własnych doswiadczen, zdobytej wiedzy etc. a nie pani Jadzi z warzywniaka.. wiec , to "draznienie" tak ma prawo wynikac z tych osobistych powodow, jak i Twoje pisanie z podobnych wynika poniekąd...
ps. przepraszam, ze zwracam sie per Ty, mysle, ze nie naruszam nijak tym zasad kurtuazji, bo jetesmy w przestrzeni, gdzie materia jest rozmowa, wymiana mysli, choc trzeba pamietac, ze za tym stoją obce dla nas osoby, ktorym z tego tytułu nalezy sie odpowiednie traktowanie (prosze mnie poprawic, jesli ta "poufalosc" w jakis sposob Cie dotyka).
...blog Twoj odkrylam niedawno, od czasu do czasu pozwole sobie zajrzec i jakąs złosliwosc w stylu Małej Mi popelnic - zartuje:)
kenia
Autor:
Anonimowy,
11 czerwiec 2009 01:49
Panie Marcinie, gratuluję pomysłu z tematem biżuterii. Pierścionki darowane kobiecie przez mężczyznę szczególnie przed zamążpójściem mają swoją symbolikę. I dobrze się jest nad nią zastanowić, żeby jej nie spłycić, żeby nie utraciły swojej wymowy. To pocieszające, że chłopcy pytają Pana o takie sprawy, co oznacza, że duch romantyzmu jednak w narodzie całkiem nie zaginał :) To wraca po latach, choćby miłymi wspomnieniami. A czy one nie są warte chwili zastanowienia, zatrzymania się w biegu?
Pozdrawiam - Delfina
Autor:
Anonimowy,
11 czerwiec 2009 09:18
Ten post został usunięty przez autora.
Autor:
Marcin od m.,
11 czerwiec 2009 09:37
Panno Keniu, zupełnie nie tak. Ani co do moich intencji, ani co do przyjmowania krytyki, ani co do subiektywności powyższych artykułów, ani nie na tym opiera się krytyka czy dyskusja (to co i w jaki sposób Pani napisała tu i wcześniej to erystyka, taki jest mój zarzut). A Blog to nie hyde park, proszę poszukać w wikipedii.
Zadałem Pani pytanie, zadam drugie. Do jakiej miłości Pani nawołuje? Jakie dobro ma Pani w intencji wyświadczyć osobom, których słowa Pani krytykuje (również tych komentujących)?
Proszę pamiętać littera docet, littera nocet.
Autor:
Marcin od m.,
11 czerwiec 2009 09:40
hmmm..powiem że to ważny temat...mężczyźni często nie wiedzą co mogłoby w jakimś stopniu sprawić byśmy poczuły się wyjątkowe..bo niby skąd mają wiedzieć - nie pytają, my nie mówimy oczekując jednocześnie że się domyślą (tralala)
jest jeszcze inna rzecz, która przyszła mi do głowy podczas czytania owego tekstu.....zmieniłam zdanie, gdyż moja sugestia tyczyła się raczej kobiet niż mężczyzn i nie jest zbyt właściwa w tym miejscu. Wyrażę jednak końcową myśl - cieszę się, że istnieją jeszcze mężczyźni, którzy starają się sprawić by ich kobieta poczuła się wyjątkowa :) (ja też chce ja też ;)
Paulina Ł.
Autor:
pau!a,
11 czerwiec 2009 11:16
Panie Marcinie (juz wiem, przyjęłam, rozumiem, ze poufałosc jest niewskazana - po prostu jestesmy prawie równiesnikami, więc pomyślalam, ze nie uczynie tą smiałościa jakiegos "fopasa":), ok. przyjęłam, rozumiem, przepraszam)....
...Panie Marcinie "wszystko nie tak", jak to nie jest "hyde parkiem" (prosze tez zwracac uwage na cudzysłow), przeciez blog jest miejscem, gdzie oprócz zapisków autora blogu jest opcja "zamieść komentarz", wiec stwarza to sposobność czytelnikom do zamieszczania swoich opinii, poglądow co do poruszanych przez autora bloga wątkow, wywiazuje sie dyskusja nie tylko miedzy autorem a respondentami ale miedzy nimi samymi takze...
Panie Marcinie ja szanuje to, ze Pan sie z mna nie zgadza i to nie jest erystyka, hmm czy moje wypowiedzi maja dla pana pozory logicznosci (?), jednak pozostane przy swoim zdaniu na temat nieco krytycznych wypowiedzi, o ktorych traktuje Pana wypowiedz w odpowiedzi na post anuszki, zreszta w "riposcie" do mnie nie zawarł Pan zadnego argumentu, by mnie z błednego mojego byc moze myslenia wyprowadzic, uwaza Pan, ze nie warto?... w swojej wypowiedzi pisze Pan przeciez: "Kiedy pisze się dyplomatycznie i delikatnie, znajdzie się ktoś, kto nagina sugestie i wykrzywia znaczenie... Kiedy pisze się radykalnie i jasno, znajdzie sie zawsze ktoś, kto zarzuca radykalność i apodyktyczność..." - przeciez ta wypowiedz tchnie pewna pretensja do tych, ktorzy nie zawsze sie zgadzają i to jest wyraźne... i bardzo dobrze, ze sa takie głosy (czy wolałby Pan "towarzystwo wzajemnej adoracji?), przeciez dzieki takim tez głosom, a moze własnie glownie nim temat zaczyna sie rozwijac, zaczyna żyć, rózne stanowiska, rózna optyka.... Pan wybaczy, to ja w takim razie czegos nie rozumiem, to opcja "skomentuj" jest Panu zbędna...
Generalnie to czuje, ze Pan marszczy brew jak Pan mnie czyta, bo odczuwam objaw pewnej nerwowosci w brzuchu i nie sa to motyle :), ilekroc otwieram "blog Marcina" zaczynam sie nerwowo kręcić z mysla - pewnie znow mi sie dostało i dlaczego znow mnie, przeciez tu tez pisza inne Panie... No i smutek mnie taki objął, bo na dowod tego , co napisalam wyzej mam to, iz nawet Pan nie zauważył, ze ja tam sie pozytywnie wyrazilam na temat wypowiedzi o tytułowym podarunku, dlaczego Pan tego nie zauwazył? i dlaczego Pan nie zauwaza tez, ze ja sie do Pana czasem usmiecham i ja naprawde nie jestem "zaprojektowana" by byc tu pana zdeklarowaną oponentką:), im zagłebiam sie bardziej w Pana pisanie, tym odnajduje klimaty bliskie moim...
A tego, to juz nie rozumiem, powiem szczerze - przeczytalam i zdumienie mnie ogarnelo, naprawde nie wiem co z tym począc - znioslam dzielnie:), pisze Pan: "Do jakiej miłości Pani nawołuje? Jakie dobro ma Pani w intencji wyświadczyć osobom, których słowa Pani krytykuje (również tych komentujących)?" - ????????...... przeciez ja tu nie popelnilam jeszcze slowa o milosci, chyba , że mnie Pan tym niejako wywołuje do tablicy, byc moze kiedys cos napisze, jak mnie Pan do tego czasu nie "spacyfikuje" :) i jakie ja "dobro mam w intencji" - nie, nie sposob sie odniesc do tego, niech Pan przeczyta , coz Pan do mnie napisał raz jeszcze.... Powiem tylko tyle - moja praca polega na czynieniue ludziom dobra, a głowna zasada moja jest "primum non nocere"...
ps. w spolecznosci blogowej biore udzial nie od dzis i do wikipedii zagladac nie musze, Panu nie radze opierac sie bezkrytycznie na tym źródle wiedzy, kilka razy mnie zawiodlo...
Autor:
kenia,
12 czerwiec 2009 00:44
..przyznam szczerze, ze zaczynam czuc powoli pewien niesmak i dyskomfort... to zaczyna miec charakter "meczyku", nie rozmowy na argumenty, nie zwykłam do takich zachowan - w dawnych czasach (choc moze nie az tak zamierzchłych znowu) zdarzyło mi sie mieć własnego bloga jak i uczestniczyc w spolecznosciach blogów znajomych -czynną "dzialalnosc" zawiesiłam, czasem cos tam napisze, jak mnie co zainteresuje - czasu brak, jednak z tego okresu pamietam, że choc czasem to tylko bylo delikwenta na ubitą ziemie wyzwac.... jednak anielską cierpliwosc i spolegliwosc czlowiek okazywał, bo skoro tak uwaza, to ok. i o co chodzi?, ważne, ze w ogole ma jakiekolwiek zdanie, to znaczy, ze go to moje pisanie jakos wzruszyło...
..ersystyka...... chyba lepsze to, niz brak argumentu...
..."littera docet, littera nocet" - własnie Panie Marcinie, to tez Pana dotyczy i mysle, ze Pan to bierze pod rozwage...
... osmiele sie czasem cos jednak napisac, ale byc moze nie bede zawsze zachowywac zasady "odwetu", co do ewentualnyc sprzeciwów autora wobec tego pisania, zmilcze:)...
Autor:
kenia,
12 czerwiec 2009 01:16
> (czy wolałby Pan "towarzystwo wzajemnej adoracji?)
Wolałby. ;]
Autor:
anuszka,
12 czerwiec 2009 11:15
A może by tak powrócić do merytoryki? Przeszliśmy wszyscy na jakiś poziom "meta" - na temat tego, kto co lubi, i jak się czujemy, gdy ktoś nas skrytykuje... A tymczasem zgubiła się gdzieś ważna dyskusja na temat tego, czy mężczyzna powinien czy nie powinien radzić się swojej ukochanej co do pierścionka?
Moim zdaniem: taki pierścionek to na tyle istotny przedmiot, na tyle symboliczny, że jeżeli już, to lepiej dyskretnie przyjrzeć się temu, co ukochana osoba lubi, niż wprost ją pytać. Przegadanie, przyziemność, mówienie wszystkiego wprost - zabija miłość. To supermarket.
Autor:
Jarrec,
12 czerwiec 2009 12:05
I powiedzcie mi drogie Panie, że to nie jest są brudne chwyty? Poszkalować autora, żeby odciągnąć uwagę od słów... Erystyka nie jest lepsza, bo jak człowiek nie ma argumentu, a jest mądry, to siedzi cicho, a nie klepie jak wojewodzki czy dunin.
Albo odnosicie się merytorycznie do treści, a nie do swoich interpretacji tego jak ja was interpretuje w tym jak mnie osądziłyście jaki ja jestem i co lubię, a czego nie, choć piszę, że to nie tak i się Pani, Panno Keniu myli - wtedy komentujcie treść i sensy, które z niej wynikają; albo załóżcie sobie forum "nie lubimy Marcina bo jest szowinistą" i realizujcie się. Będziecie budować na własnej pracy i czerpać z własnych owoców.
Tych słów nie piszę ze względu na Was, ale innych. To nie jest forum do krytykanctwa. Zaproszenie pod artykułami jest do zostawiania komentarzy, także ze słowami krytyki tych treści, a nie do krytykanctwa. Krytykanci to ludzie, którym brak miłości (wspomniany wojewodzki i jego kobieca wersja). Intelekt można zaprząc w lepsze czyny. Jeżeli nie piszecie o miłości, to o czym? "comiślinanajezykprzyniesie"? nie ma sensu tracenie czasu na to.
Te komentarze zaczynają wyglądać jak dobra kłótnia małżeńska. Ale ja mam swoją żonę i niestety brak mi na te kłótnie czasu. Nie wspomnę o tym, jak ona ocenia Wasze zachowanie i jak się denerwuje, kiedy się na nią powołuję. Przepraszam.
Autor:
Marcin od m.,
12 czerwiec 2009 12:28
Ten post został usunięty przez autora.
Autor:
Marcin od m.,
12 czerwiec 2009 12:43
:)))) - miałam ostatnio urodziny i powzięłam postanowienie - byc konsekwentną - teraz mam ku temu sposobnosc, więc jako sie rzekło wyżej, nie odniose sie...
...ciesze sie jednak, że Pan napisał:"Zaproszenie pod artykułami jest do zostawiania komentarzy, także ze słowami krytyki tych treści..."
...a żona nie ma powodów do zdenerwowania, Pan sobie świetnie radzi, zreszta z tego, co gdzies tam wczesniej czytalam wnioskuje, ze macie Państwo maleństwo, więc zdenerwowanie tym bardziej nie wskazane...
Kolega Jarrec ma racje...
Autor:
kenia,
12 czerwiec 2009 14:34
Skoro Pan Marcin poruszył taki temat najwyraźniej jest na niego zapotrzebowanie. Może mężczyźni potrzebują dobrej rady w tej, jakby nie było, ważnej kwestii.
Jako kobieta wierząca w prawdziwe uczucie (mimo wcześniejszych postów, które mogą temu przeczyć) chciałabym, żeby pierścionek zaręczynowy był dla mnie niespodzianką. Wierzę, że mężczyzna, który mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia zdążył mnie na tyle poznać, że zna mój gust, upodobania i wie, co sprawi mi przyjemność, że aż oczy zabłyszczą. To takie idealne patrzenie na temat, bo dla wielu mężczyzn pewnie nie jest to proste zadnie, wielu pewnie się pogubi w tysiącu wzorów i kolorów;) No cóż... radą zawsze może posłużyć dobra koleżanka wybranki, siostra albo przyszła teściowa:)
A skoro o prawdziwym uczuciu była mowa - wiem, że panowie chcą, żeby ten pierścionek był wyjątkowy ale... na to, ze jest on właśnie wyjątkowy składa się również fakt, że jest od NIEGO, że on go wybrał. I może właśnie to, jest w tym wszystkim najważniejsze:)
-Sint Maarten-
Autor:
Anonimowy,
21 czerwiec 2009 12:00
Prześlij komentarz
Linki do tego posta:
Utwórz link
<< Strona główna